Z Dedykacją dla tych, którzy z niecierpliwością czekali na kolejny roździał.
W ogóle jest ktoś taki? 😝😄∞
∞∞∞
(Oczami Scotta )
Zaraz po telefonie mojej matki ,wybrałem numer Dereka..
Pierwszy sygnał, drugi sygnał.. trzeci sygnał ...
Nie no nie wierzę, kretyn -szeptam do siebie rozłączając się przy okazji.
Chyba będę musiał złożyć mu wizytę. -myślę.
Biorę kurtkę i wychodzę..
***
Przed domem stoi mój nienaruszony motor.
Zakładam kask, wkładam kluczyki i zapalam gaz.. no i odjeżdżam..mając nadzieję że zdąże na czas.
***
Kiedy jestem już przed budynkiem, w którym zamieszkuje Derek, zwalniam.
Zatrzymuje się i schodzę wyłączając silnik i wyciągając kluczyki.
Powoli, pieszo zbliżam się do budowli.
Patrzę w górę.. spoglądając na gwiazdy.
Nagle słyszę trzask.
Jakby coś uderzyło w śmietnik.
Spoglądam w tamtą strone.
Nic.
Pewnie mi się zdaje -myślę.
Odwracam się spowrotem i przedemną ląduje Isaac .
Mam ochotę mu przywalić za brak.. sam nie wiem czego.
Jak leci? -uśmiecha się.
Poważnie.? ,,Leci "?
Szukam Dereka.. to pilne -mamroczę.
Isaac spogląda na mnie z jeszcze szerszym uśmiechem.. a ja nie mam zielonego pojęcia o co mu chodzi.
Hmm.. jest w środku.
Ale jeśli nie chcesz oberwać.. lepiej nie wchodź.- mówi
Spoglądam na niego z uniesionymi brwiami.
Bo?-pytam.
Jest z Breaden.-odpowiada przymykając powieki.
Przewracam oczami.
Myślę że ta sprawa nie może czekać.
-mówię i kieruje się w stronę drzwi .
Tuż obok mnie idzie Isaac.
Chwila..o czym ty mówisz?-nic nie rozumie.
Ponoć w szpitalu jest jakaś dziewczyna.
Moja matka mówi że tylko Derek może jej pomóc.. a przynajmniej tak ją rozumiem..-odpowiadam szybko.
Może powinienem się już tam wybrać i spotkamy się na miejscu.? -proponuje. Przez chwilę rozważam propozycję mojego ,,towarzysza " i w końcu ulegam.
Zgoda, spotkamy się na miejscu -mówię i się roździelamy.
***
Otwieram drzwi od tak zwanego mieszkania Dereka.
No rzeczywiście jest z Breaden.
Ale na odgłos mojego wejścia odskakują od siebie.
Scott co ty tu robisz -pyta mnie i wstaje.
Potrzebuje twojej pomocy.
A raczej dziewczyna.., która może umrzeć. -mówię.
***
(Oczami Melissy )
Scott gdzie jesteś -rozmyślam po raz 5 sprawdzając temperaturę tak młodej dziewczyny.. o ile się nie myle Mii.
Z minuty na minute coraz wyższa.
Chorela -mówię.
Temperatura gwałtownie wzrasta co oznacza że czasu jest coraz mniej.
Widzę jak dziewczyna się wierci.
-**-
(Oczami Mii -w tym samym czasie )
,,Taka jest przepowiednia.. żyjesz żeby odbierać życie innym takim jak ty.
Żyjesz po to.. żeby umrzeć.
Nie ! Kłamiecie!
Dobrze wiesz że Łowca Lupusuw cię znajdzie.. nie uciekniesz "
Nagle czuję że się przebudzam.
***
(2 minuty przed tym -Oczami Isaacka.)
Prędko wchodzę do szpitala i wyszukuje wzrokiem i węchem Melissy.
Po kilku minutach ją znajduję.
Melissa! Co się dzieje. -podchodzę do matki Scotta.
Jest z tobą Derek?! -pyta z nutą nadziei.
Nie ale niedługo się zjawi.
Teraz powiedz mi.. co się dzieję. -prosze.
Kobieta zaprowdza mnie do jakiegoś odseparowanego pokoju od reszty .
Wchodzimy do środka i ona zamyka drzwi.
To ona jest celem jakiegoś łowcy -mówi i odsłania widok na bladą dziewczynę z długimi czarnymi włosami jak smoła.
Co w tym nadzwyczajnego? -pytam
To że jej oczy przy przemianie stają się tęczowe. -mówi.
Z resztą pierwszy raz widze taki ślad po truciźnie.
(Odsłania jej koszulke ukazując ranę z trucizną w środku .)
I rzeczywiście jest inna, inny zapach, inny kolor..
Nagle dziewczyna siada.ciężko dysząc i krzycząc :
On mnie znajdzie !
Patrzę się na Melisse ponieważ nie wiem jak zareagować.
Kiedy mój wzrok i wzrok czarnowłosej krzyżuje się przechodzi mnie dziwny dreszcz.
Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę że dziewczyna ma nienaturalnie piękny kolor oczu.
Spokojnie, wszystko będzie dobrze. -uspokaja ją Melissa.
Nic już nie będzie dobrze -szepcze dziewczyna i po chwili łapie się za głowę upadając na poduszki.
Widzę jak jej żyły na rękach stają się wyraźiście czarne.
Gdzie jest Derek -warczy.
A ja zdaję sobie sprawe że sprawa jest poważna.
Ona się przemienia-mówię.
Co?! Nie może! Nie tutaj. -mówi spanikowana Melissa .
Wyjdź, poszukaj Dereka i Scotta, czuję ich zapach, powinni być w szpitalu.
A ja zajmę się nią -mówię i widzę jak czarnowłosa na mnie zerka po chwili zaciskając szczęke i powieki.
Melissa nic nie mówiąc opuszcza pomieszczenie w poszukiwaniu chłopaków.
Okej, no to zaczynamy -mówię.
***
(Oczami Mii )
Po wyjściu Melissy czuję jak puls mi gwałtownie przyśpiesza.
Uspokój się, oddychaj -czuję głos blondyna (Isaacka ) tuż nad swoim uchem.
Aż przechodzi mnie nie planowany dreszcz.
Nie dam rady.
Przemienię się.
Jestem alphą, nie powstrzymam tego -szepcze niemal z płaczem.
Chłopak ucicha, ma się wrażenie że uciekł. Ale kiedy spoglądam wyżej napotykamy na jego wzrok.
Natomiast on patrzy na moje oczy z fascynacją.
Są pięciokolorowe prawda? -uspokajam się troche.
Tak, są piękne -mówi.
Kiwam głową.
Ale to nie usypia mojej przemiany.
Czuje jak kolor oczu pogłębia się.
Żyły stają się czarniejsze i widoczniejsze.
Zdając sobie sprawe że nikt tego nie powstrzyma..patrzę na chłopaka.
Wyjdź. Otwórz okno.-Proszę.
Nie zostawie cię. Zaraz zjawi się Derek i będzie dobrze -mówi.
Nie.. -mówię już z łzami.
Przemiana jest krokiem.. krokiem do śmierci.. w tym przypadku.
Nie mów tak ,wytrzymasz. -mówi i podchodzi do drzwi.
***
(W tym samym czasie-oczami Dereka)
Razem ze Scottem, Stilińskim i Breaden weszliśmy do szpitala.
Nie mam pojęcia co się dzieję, Scott w sumie też nie.
Teraz szukamy jego matki.
Scott! -woła ktoś.
Rozglądamy się w poszukiwaniu znajomego głosu.
Nagle tuż przy nas pojawia się Melissa.
Mamo powiesz nam w końcu co się dzieję? -pyta Scott.
Nie mamy czasu.
Chodźcie, szybko -mówi i idzie tak szybko że ledwo można ją dogonić.
Po chwili zatrzymuję się przed jakimiś drzwiami.
Derek...Ta dziewczyna mówi że tylko ty możesz jej pomóc.
Przechodzi przemianę. -mówi Melissa.
Jaka dziewczyna.? -pytam mając nadzieję że nie leży tam właśnie ona.
Bądź poprostu nie chce jej widzieć.
Ma na imię Mia i ma czarne włosy -mówi.
A ja się spinam ze zdenerwowania ..i tęsknoty oraz troski.
Ktoś na nią poluje.
Jej oczy są pięciokolorowe przy zmianie oczu.
Myślę że dużo przeżyła -mówi
Trucizna ,którą ktoś wbił w jej brzuch jest nienaturalna.-mówi
Mogę ją zobaczyć? -pytam zniecierpliwiony.
Mogę również wejść? Może wytropie jej prześladowcę -mówi Breaden.
Jasne. Rób co musisz -mówi i w tym samym czasie drzwi otwiera Isaack.
Co on tam ulicha robi.
Mamy problem.. -mówi.
Kolejny? Co tym razem? -mówi Melissa.
Powiedziała że przemiana jest krokiem do jej śmierci w tym przypadku. -odpowiedział.
Zejdź mi z drogi -mówię i wchodzę do środka.
Widzę tą samą dziewczyne co kiedyś.
Tyle że na skraju śmierci.
Jest cała blada.
Jej żyły są czarne i widoczne.
A jej włosy jeszcze dłuższe niż kiedyś czarne jak smoła są rozpuszczone i opadają na jej ramiona.
Jej pazury zaczynają się powoli wysuwać.. powoli.
Podchodzę do niej.
Dziewczyna ma opuszczoną głowę w dół.
Ale i tak dostrzegam spadające łzy na pościel.
Spójrz na mnie.. Mia -mówię spokojnie ale tak naprawde gra we mnie w tym momencie tak wiele emocji.
Derek.. -odwraca głowę.
Jesteś tu -szepczę spoglądając mi w oczy.
To naprawde ona. Tyle że jej oczy.. są inne.
Jestem.. i na razie nigdzie się nie wybieram -mówię głaszcząc ją po policzku.. całkowicie zapominając o obecności Breaden*.
***
*Dla wyjaśnienia Breaden to teraźniejsza dziewczyna Dereka.
Jest najemniczką i zostaje wynajęta do odnalezienia lub zabicia jakiejś istoty nadnaturalnej.
*MIA -BYŁA DEREKA.
***
JEŚLI TO CZYTASZ.. SKOMENTUJ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz