niedziela, 28 czerwca 2015

Roździał 2-jedna z nielicznych osób

>MELISSA>

Kiedy czarnowłosa odpłyneła.. potrzebowałam chwili aby dotarło do mnie to co się przed chwilom wydarzyło.. Jestem zaskoczona jej kolorem oczu ,nigdy nie widziałam czegoś podobnego (pomińmy fakt że o świecie istot nadnaturalnych wiem od niedawna ).

Nie czekając dłużej ruszyłam w strone czekającego na korytarzu Szeryfa.
(Podobnie jak ja dowiedział się o tym świecie niedawno , z tą różnicą że mój syn jest wilkołakiem natomiast jego człowiekiem )

I? -zapytał.

Chyba domyślasz się że ona nie jest człowiekiem -powiedziałam cicho, aby nikt nie usłyszał tej rozmowy.

To chyba oczywiste-stwierdził.

Przewróciłam oczami.
Zastanawia mnie kto i dlaczego poluje na tą młodą dziewczyne?-oznajmiłam

Mnie również, ale przejdźmy do rzeczy..co z nią? Trucizna przedostała się daleko? -dopytywał.

Jej życie jest zagrożone.. ale.. -nagle przypomniało mi się o czym mówiła ciemnowłosa zanim odpłyneła.
Powiedziała że Derek.. on jej pomoże.. -wyszeptałam i pobiegłam w stronę telefonu.

***
Scott
(syn melissy )

Siedziałem w swoim pokoju,
zastanawiając się.. dziwne było to że ostatnio nic szczególnego się nie działo, w tym mieście bez przerwy działo się coś.. nadnaturalnego.. z czym musieliśmy się uporać..
I jak na zawołanie..dostałem czego chciałem.

Mój telefon nagle zawibrował.. spojrzałem na wyświetlacz ,na którym widniał napis ,,MAMA ".

Odebrałem lada chwila.
***
>>

Mamo? Wszystko gra? -zapytał

Scott..mamy problem i to duży.
Skontaktuj się z Derekiem i powiedz że potrzebujemy jego pomocy..Tak szybko jak możesz znajdź się w szpitalu.-powiedziałam na jednym tchu.

Derek? O co chodzi? Co się dzieję?-pytał

Nie wiem, ale Derek najprawdopodobniej jest jedną z nielicznych osób, które mogą wiedzieć.
I jedną z osób ,która może uratować jej życie..


Roździał 3-krok do śmierci

Z Dedykacją dla tych, którzy z niecierpliwością czekali na kolejny roździał.
     W ogóle jest ktoś taki? 😝😄∞
     

                        ∞∞∞
(Oczami Scotta )


      Zaraz po telefonie mojej matki ,wybrałem numer Dereka..
Pierwszy sygnał, drugi sygnał.. trzeci sygnał ...

    Nie no nie wierzę, kretyn -szeptam do siebie rozłączając się przy okazji.

    Chyba będę musiał złożyć mu wizytę. -myślę.
Biorę kurtkę i wychodzę..

                         ***
Przed domem stoi mój nienaruszony motor.
Zakładam kask, wkładam kluczyki i zapalam gaz.. no i odjeżdżam..mając nadzieję że zdąże na czas.
                       ***

Kiedy jestem już przed budynkiem, w którym zamieszkuje Derek, zwalniam.
Zatrzymuje się i schodzę wyłączając silnik i wyciągając kluczyki.

Powoli, pieszo zbliżam się do budowli.
Patrzę w górę.. spoglądając na gwiazdy.

Nagle słyszę trzask.
Jakby coś uderzyło w śmietnik.
Spoglądam w tamtą strone.
Nic.

Pewnie mi się zdaje -myślę.

Odwracam się spowrotem i przedemną ląduje Isaac .
Mam ochotę mu przywalić za brak.. sam nie wiem czego.

Jak leci? -uśmiecha się.
Poważnie.? ,,Leci "?

Szukam Dereka.. to pilne -mamroczę.

Isaac spogląda na mnie z jeszcze szerszym uśmiechem.. a ja nie mam zielonego pojęcia o co mu chodzi.

Hmm.. jest w środku.
Ale jeśli nie chcesz oberwać.. lepiej nie wchodź.- mówi

Spoglądam na niego z uniesionymi brwiami.

Bo?-pytam.

Jest z Breaden.-odpowiada przymykając powieki.

Przewracam oczami.
Myślę że ta sprawa nie może czekać.
-mówię i kieruje się w stronę drzwi .

Tuż obok mnie idzie Isaac.

Chwila..o czym ty mówisz?-nic nie rozumie.

Ponoć w szpitalu jest jakaś dziewczyna.
Moja matka mówi że tylko Derek może jej pomóc.. a przynajmniej tak ją rozumiem..-odpowiadam szybko.

Może powinienem się już tam wybrać i spotkamy się na miejscu.? -proponuje. Przez chwilę rozważam propozycję mojego ,,towarzysza " i w końcu ulegam.

Zgoda, spotkamy się na miejscu -mówię i się roździelamy.

                          ***
Otwieram drzwi od tak zwanego mieszkania Dereka.
No rzeczywiście jest z Breaden.
Ale na odgłos mojego wejścia odskakują od siebie.
Scott co ty tu robisz -pyta mnie i wstaje.

Potrzebuje twojej pomocy.
A raczej dziewczyna.., która może umrzeć. -mówię.


                              ***

(Oczami Melissy )

Scott gdzie jesteś -rozmyślam po raz 5 sprawdzając temperaturę tak młodej dziewczyny.. o ile się nie myle Mii.
Z minuty na minute coraz wyższa.
Chorela -mówię.

Temperatura gwałtownie wzrasta co oznacza że czasu jest coraz mniej.

Widzę jak dziewczyna się wierci.


                               -**-
(Oczami Mii -w tym samym czasie )

,,Taka jest przepowiednia.. żyjesz żeby odbierać życie innym takim jak ty.
Żyjesz po to.. żeby umrzeć.

Nie ! Kłamiecie!


Dobrze wiesz że Łowca Lupusuw cię znajdzie.. nie uciekniesz "

Nagle czuję że się przebudzam.

                          ***
(2 minuty przed tym -Oczami Isaacka.)

Prędko wchodzę do szpitala i wyszukuje wzrokiem i węchem Melissy.

Po kilku minutach ją znajduję.

Melissa! Co się dzieje. -podchodzę do matki Scotta.

Jest z tobą Derek?! -pyta z nutą nadziei.

Nie ale niedługo się zjawi.
Teraz powiedz mi.. co się dzieję. -prosze.

Kobieta zaprowdza mnie do jakiegoś odseparowanego pokoju od reszty .
Wchodzimy do środka i ona zamyka drzwi.

To ona jest celem jakiegoś łowcy -mówi i odsłania widok na bladą dziewczynę z długimi czarnymi włosami jak smoła.

Co w tym nadzwyczajnego? -pytam

To że jej oczy przy przemianie stają się tęczowe. -mówi.
Z resztą pierwszy raz widze taki ślad po truciźnie.
(Odsłania jej koszulke ukazując ranę z trucizną w środku .)
I rzeczywiście jest inna, inny zapach, inny kolor..

Nagle dziewczyna siada.ciężko dysząc i krzycząc :

On mnie znajdzie !
Patrzę się na Melisse ponieważ nie wiem jak zareagować.
Kiedy mój wzrok i wzrok czarnowłosej krzyżuje się przechodzi mnie dziwny dreszcz.
Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę że dziewczyna ma nienaturalnie piękny kolor oczu.

Spokojnie, wszystko będzie dobrze. -uspokaja ją Melissa.

Nic już nie będzie dobrze -szepcze dziewczyna i po chwili łapie się za głowę upadając na poduszki.
Widzę jak jej żyły na rękach stają się wyraźiście czarne.

Gdzie jest Derek -warczy.
A ja zdaję sobie sprawe że sprawa jest poważna.

Ona się przemienia-mówię.

Co?! Nie może! Nie tutaj. -mówi spanikowana Melissa .

Wyjdź, poszukaj Dereka i Scotta, czuję ich zapach, powinni być w szpitalu.
A ja zajmę się nią -mówię i widzę jak czarnowłosa na mnie zerka po chwili zaciskając szczęke i powieki.

Melissa nic nie mówiąc opuszcza pomieszczenie w poszukiwaniu chłopaków.

Okej, no to zaczynamy -mówię.

                              ***
(Oczami Mii )

Po wyjściu Melissy czuję jak puls mi gwałtownie przyśpiesza.

Uspokój się, oddychaj -czuję głos blondyna (Isaacka ) tuż nad swoim uchem.
Aż przechodzi mnie nie planowany dreszcz.

Nie dam rady.
Przemienię się.
Jestem alphą, nie powstrzymam tego -szepcze niemal z płaczem.

Chłopak ucicha, ma się wrażenie że uciekł. Ale kiedy spoglądam wyżej napotykamy na jego wzrok.

Natomiast on patrzy na moje oczy z fascynacją.
Są pięciokolorowe prawda? -uspokajam się troche.

Tak, są piękne -mówi.

Kiwam głową.
Ale to nie usypia mojej przemiany.
Czuje jak kolor oczu pogłębia się.
Żyły stają się czarniejsze i widoczniejsze.

Zdając sobie sprawe że nikt tego nie powstrzyma..patrzę na chłopaka.

Wyjdź. Otwórz okno.-Proszę.

Nie zostawie cię. Zaraz zjawi się Derek i będzie dobrze -mówi.

Nie.. -mówię już z łzami.
Przemiana jest krokiem.. krokiem do śmierci.. w tym przypadku.

Nie mów tak ,wytrzymasz. -mówi i podchodzi do drzwi.

                              ***
(W tym samym czasie-oczami Dereka)

Razem ze Scottem, Stilińskim i Breaden weszliśmy do szpitala.
Nie mam pojęcia co się dzieję, Scott w sumie też nie.
Teraz szukamy jego matki.

Scott! -woła ktoś.

Rozglądamy się w poszukiwaniu znajomego głosu.
Nagle tuż przy nas pojawia się Melissa.

Mamo powiesz nam w końcu co się dzieję? -pyta Scott.

Nie mamy czasu.
Chodźcie, szybko -mówi i idzie tak szybko że ledwo można ją dogonić.

Po chwili zatrzymuję się przed jakimiś drzwiami.

Derek...Ta dziewczyna mówi że tylko ty możesz jej pomóc.
Przechodzi przemianę. -mówi Melissa.
Jaka dziewczyna.? -pytam mając nadzieję że nie leży tam właśnie ona.
Bądź poprostu nie chce jej widzieć.

Ma na imię Mia i ma czarne włosy -mówi.

A ja się spinam ze zdenerwowania ..i tęsknoty oraz troski.

Ktoś na nią poluje.
Jej oczy są pięciokolorowe przy zmianie oczu.
Myślę że dużo przeżyła -mówi
Trucizna ,którą ktoś wbił w jej brzuch jest nienaturalna.-mówi

Mogę ją zobaczyć? -pytam zniecierpliwiony.

Mogę również wejść? Może wytropie jej prześladowcę -mówi Breaden.

Jasne. Rób co musisz -mówi i w tym samym czasie drzwi otwiera Isaack.
Co on tam ulicha robi.

Mamy problem.. -mówi.
Kolejny? Co tym razem? -mówi Melissa.
Powiedziała że przemiana jest krokiem do jej śmierci w tym przypadku. -odpowiedział.

Zejdź mi z drogi -mówię i wchodzę do środka.

Widzę tą samą dziewczyne co kiedyś.
Tyle że na skraju śmierci.
Jest cała blada.
Jej żyły są czarne i widoczne.
A jej włosy jeszcze dłuższe niż kiedyś czarne jak smoła są rozpuszczone i opadają na jej ramiona.
Jej pazury zaczynają się powoli wysuwać.. powoli.
Podchodzę do niej.
Dziewczyna ma opuszczoną głowę w dół.
Ale i tak dostrzegam spadające łzy na pościel.
Spójrz na mnie.. Mia -mówię spokojnie ale tak naprawde gra we mnie w tym momencie tak wiele emocji.
Derek.. -odwraca głowę.
Jesteś tu -szepczę spoglądając mi w oczy.
To naprawde ona. Tyle że jej oczy.. są inne.
Jestem.. i na razie nigdzie się nie wybieram -mówię głaszcząc ją po policzku.. całkowicie zapominając o obecności Breaden*.


                                ***

*Dla wyjaśnienia Breaden to teraźniejsza dziewczyna Dereka.
Jest najemniczką i zostaje wynajęta do odnalezienia lub zabicia jakiejś istoty nadnaturalnej.

*MIA -BYŁA DEREKA.
                              ***

JEŚLI TO CZYTASZ.. SKOMENTUJ!