>MELISSA>
Kiedy czarnowłosa odpłyneła.. potrzebowałam chwili aby dotarło do mnie to co się przed chwilom wydarzyło.. Jestem zaskoczona jej kolorem oczu ,nigdy nie widziałam czegoś podobnego (pomińmy fakt że o świecie istot nadnaturalnych wiem od niedawna ).
Nie czekając dłużej ruszyłam w strone czekającego na korytarzu Szeryfa.
(Podobnie jak ja dowiedział się o tym świecie niedawno , z tą różnicą że mój syn jest wilkołakiem natomiast jego człowiekiem )
I? -zapytał.
Chyba domyślasz się że ona nie jest człowiekiem -powiedziałam cicho, aby nikt nie usłyszał tej rozmowy.
To chyba oczywiste-stwierdził.
Przewróciłam oczami.
Zastanawia mnie kto i dlaczego poluje na tą młodą dziewczyne?-oznajmiłam
Mnie również, ale przejdźmy do rzeczy..co z nią? Trucizna przedostała się daleko? -dopytywał.
Jej życie jest zagrożone.. ale.. -nagle przypomniało mi się o czym mówiła ciemnowłosa zanim odpłyneła.
Powiedziała że Derek.. on jej pomoże.. -wyszeptałam i pobiegłam w stronę telefonu.
***
Scott
(syn melissy )
Siedziałem w swoim pokoju,
zastanawiając się.. dziwne było to że ostatnio nic szczególnego się nie działo, w tym mieście bez przerwy działo się coś.. nadnaturalnego.. z czym musieliśmy się uporać..
I jak na zawołanie..dostałem czego chciałem.
Mój telefon nagle zawibrował.. spojrzałem na wyświetlacz ,na którym widniał napis ,,MAMA ".
Odebrałem lada chwila.
***
>>
Mamo? Wszystko gra? -zapytał
Scott..mamy problem i to duży.
Skontaktuj się z Derekiem i powiedz że potrzebujemy jego pomocy..Tak szybko jak możesz znajdź się w szpitalu.-powiedziałam na jednym tchu.
Derek? O co chodzi? Co się dzieję?-pytał
Nie wiem, ale Derek najprawdopodobniej jest jedną z nielicznych osób, które mogą wiedzieć.
I jedną z osób ,która może uratować jej życie..
Teen Wolf
niedziela, 28 czerwca 2015
Roździał 3-krok do śmierci
Z Dedykacją dla tych, którzy z niecierpliwością czekali na kolejny roździał.
W ogóle jest ktoś taki? 😝😄∞
∞∞∞
(Oczami Scotta )
Zaraz po telefonie mojej matki ,wybrałem numer Dereka..
Pierwszy sygnał, drugi sygnał.. trzeci sygnał ...
Nie no nie wierzę, kretyn -szeptam do siebie rozłączając się przy okazji.
Chyba będę musiał złożyć mu wizytę. -myślę.
Biorę kurtkę i wychodzę..
***
Przed domem stoi mój nienaruszony motor.
Zakładam kask, wkładam kluczyki i zapalam gaz.. no i odjeżdżam..mając nadzieję że zdąże na czas.
***
Kiedy jestem już przed budynkiem, w którym zamieszkuje Derek, zwalniam.
Zatrzymuje się i schodzę wyłączając silnik i wyciągając kluczyki.
Powoli, pieszo zbliżam się do budowli.
Patrzę w górę.. spoglądając na gwiazdy.
Nagle słyszę trzask.
Jakby coś uderzyło w śmietnik.
Spoglądam w tamtą strone.
Nic.
Pewnie mi się zdaje -myślę.
Odwracam się spowrotem i przedemną ląduje Isaac .
Mam ochotę mu przywalić za brak.. sam nie wiem czego.
Jak leci? -uśmiecha się.
Poważnie.? ,,Leci "?
Szukam Dereka.. to pilne -mamroczę.
Isaac spogląda na mnie z jeszcze szerszym uśmiechem.. a ja nie mam zielonego pojęcia o co mu chodzi.
Hmm.. jest w środku.
Ale jeśli nie chcesz oberwać.. lepiej nie wchodź.- mówi
Spoglądam na niego z uniesionymi brwiami.
Bo?-pytam.
Jest z Breaden.-odpowiada przymykając powieki.
Przewracam oczami.
Myślę że ta sprawa nie może czekać.
-mówię i kieruje się w stronę drzwi .
Tuż obok mnie idzie Isaac.
Chwila..o czym ty mówisz?-nic nie rozumie.
Ponoć w szpitalu jest jakaś dziewczyna.
Moja matka mówi że tylko Derek może jej pomóc.. a przynajmniej tak ją rozumiem..-odpowiadam szybko.
Może powinienem się już tam wybrać i spotkamy się na miejscu.? -proponuje. Przez chwilę rozważam propozycję mojego ,,towarzysza " i w końcu ulegam.
Zgoda, spotkamy się na miejscu -mówię i się roździelamy.
***
Otwieram drzwi od tak zwanego mieszkania Dereka.
No rzeczywiście jest z Breaden.
Ale na odgłos mojego wejścia odskakują od siebie.
Scott co ty tu robisz -pyta mnie i wstaje.
Potrzebuje twojej pomocy.
A raczej dziewczyna.., która może umrzeć. -mówię.
***
(Oczami Melissy )
Scott gdzie jesteś -rozmyślam po raz 5 sprawdzając temperaturę tak młodej dziewczyny.. o ile się nie myle Mii.
Z minuty na minute coraz wyższa.
Chorela -mówię.
Temperatura gwałtownie wzrasta co oznacza że czasu jest coraz mniej.
Widzę jak dziewczyna się wierci.
-**-
(Oczami Mii -w tym samym czasie )
,,Taka jest przepowiednia.. żyjesz żeby odbierać życie innym takim jak ty.
Żyjesz po to.. żeby umrzeć.
Nie ! Kłamiecie!
Dobrze wiesz że Łowca Lupusuw cię znajdzie.. nie uciekniesz "
Nagle czuję że się przebudzam.
***
(2 minuty przed tym -Oczami Isaacka.)
Prędko wchodzę do szpitala i wyszukuje wzrokiem i węchem Melissy.
Po kilku minutach ją znajduję.
Melissa! Co się dzieje. -podchodzę do matki Scotta.
Jest z tobą Derek?! -pyta z nutą nadziei.
Nie ale niedługo się zjawi.
Teraz powiedz mi.. co się dzieję. -prosze.
Kobieta zaprowdza mnie do jakiegoś odseparowanego pokoju od reszty .
Wchodzimy do środka i ona zamyka drzwi.
To ona jest celem jakiegoś łowcy -mówi i odsłania widok na bladą dziewczynę z długimi czarnymi włosami jak smoła.
Co w tym nadzwyczajnego? -pytam
To że jej oczy przy przemianie stają się tęczowe. -mówi.
Z resztą pierwszy raz widze taki ślad po truciźnie.
(Odsłania jej koszulke ukazując ranę z trucizną w środku .)
I rzeczywiście jest inna, inny zapach, inny kolor..
Nagle dziewczyna siada.ciężko dysząc i krzycząc :
On mnie znajdzie !
Patrzę się na Melisse ponieważ nie wiem jak zareagować.
Kiedy mój wzrok i wzrok czarnowłosej krzyżuje się przechodzi mnie dziwny dreszcz.
Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę że dziewczyna ma nienaturalnie piękny kolor oczu.
Spokojnie, wszystko będzie dobrze. -uspokaja ją Melissa.
Nic już nie będzie dobrze -szepcze dziewczyna i po chwili łapie się za głowę upadając na poduszki.
Widzę jak jej żyły na rękach stają się wyraźiście czarne.
Gdzie jest Derek -warczy.
A ja zdaję sobie sprawe że sprawa jest poważna.
Ona się przemienia-mówię.
Co?! Nie może! Nie tutaj. -mówi spanikowana Melissa .
Wyjdź, poszukaj Dereka i Scotta, czuję ich zapach, powinni być w szpitalu.
A ja zajmę się nią -mówię i widzę jak czarnowłosa na mnie zerka po chwili zaciskając szczęke i powieki.
Melissa nic nie mówiąc opuszcza pomieszczenie w poszukiwaniu chłopaków.
Okej, no to zaczynamy -mówię.
***
(Oczami Mii )
Po wyjściu Melissy czuję jak puls mi gwałtownie przyśpiesza.
Uspokój się, oddychaj -czuję głos blondyna (Isaacka ) tuż nad swoim uchem.
Aż przechodzi mnie nie planowany dreszcz.
Nie dam rady.
Przemienię się.
Jestem alphą, nie powstrzymam tego -szepcze niemal z płaczem.
Chłopak ucicha, ma się wrażenie że uciekł. Ale kiedy spoglądam wyżej napotykamy na jego wzrok.
Natomiast on patrzy na moje oczy z fascynacją.
Są pięciokolorowe prawda? -uspokajam się troche.
Tak, są piękne -mówi.
Kiwam głową.
Ale to nie usypia mojej przemiany.
Czuje jak kolor oczu pogłębia się.
Żyły stają się czarniejsze i widoczniejsze.
Zdając sobie sprawe że nikt tego nie powstrzyma..patrzę na chłopaka.
Wyjdź. Otwórz okno.-Proszę.
Nie zostawie cię. Zaraz zjawi się Derek i będzie dobrze -mówi.
Nie.. -mówię już z łzami.
Przemiana jest krokiem.. krokiem do śmierci.. w tym przypadku.
Nie mów tak ,wytrzymasz. -mówi i podchodzi do drzwi.
***
(W tym samym czasie-oczami Dereka)
Razem ze Scottem, Stilińskim i Breaden weszliśmy do szpitala.
Nie mam pojęcia co się dzieję, Scott w sumie też nie.
Teraz szukamy jego matki.
Scott! -woła ktoś.
Rozglądamy się w poszukiwaniu znajomego głosu.
Nagle tuż przy nas pojawia się Melissa.
Mamo powiesz nam w końcu co się dzieję? -pyta Scott.
Nie mamy czasu.
Chodźcie, szybko -mówi i idzie tak szybko że ledwo można ją dogonić.
Po chwili zatrzymuję się przed jakimiś drzwiami.
Derek...Ta dziewczyna mówi że tylko ty możesz jej pomóc.
Przechodzi przemianę. -mówi Melissa.
Jaka dziewczyna.? -pytam mając nadzieję że nie leży tam właśnie ona.
Bądź poprostu nie chce jej widzieć.
Ma na imię Mia i ma czarne włosy -mówi.
A ja się spinam ze zdenerwowania ..i tęsknoty oraz troski.
Ktoś na nią poluje.
Jej oczy są pięciokolorowe przy zmianie oczu.
Myślę że dużo przeżyła -mówi
Trucizna ,którą ktoś wbił w jej brzuch jest nienaturalna.-mówi
Mogę ją zobaczyć? -pytam zniecierpliwiony.
Mogę również wejść? Może wytropie jej prześladowcę -mówi Breaden.
Jasne. Rób co musisz -mówi i w tym samym czasie drzwi otwiera Isaack.
Co on tam ulicha robi.
Mamy problem.. -mówi.
Kolejny? Co tym razem? -mówi Melissa.
Powiedziała że przemiana jest krokiem do jej śmierci w tym przypadku. -odpowiedział.
Zejdź mi z drogi -mówię i wchodzę do środka.
Widzę tą samą dziewczyne co kiedyś.
Tyle że na skraju śmierci.
Jest cała blada.
Jej żyły są czarne i widoczne.
A jej włosy jeszcze dłuższe niż kiedyś czarne jak smoła są rozpuszczone i opadają na jej ramiona.
Jej pazury zaczynają się powoli wysuwać.. powoli.
Podchodzę do niej.
Dziewczyna ma opuszczoną głowę w dół.
Ale i tak dostrzegam spadające łzy na pościel.
Spójrz na mnie.. Mia -mówię spokojnie ale tak naprawde gra we mnie w tym momencie tak wiele emocji.
Derek.. -odwraca głowę.
Jesteś tu -szepczę spoglądając mi w oczy.
To naprawde ona. Tyle że jej oczy.. są inne.
Jestem.. i na razie nigdzie się nie wybieram -mówię głaszcząc ją po policzku.. całkowicie zapominając o obecności Breaden*.
***
*Dla wyjaśnienia Breaden to teraźniejsza dziewczyna Dereka.
Jest najemniczką i zostaje wynajęta do odnalezienia lub zabicia jakiejś istoty nadnaturalnej.
*MIA -BYŁA DEREKA.
***
JEŚLI TO CZYTASZ.. SKOMENTUJ!
W ogóle jest ktoś taki? 😝😄∞
∞∞∞
(Oczami Scotta )
Zaraz po telefonie mojej matki ,wybrałem numer Dereka..
Pierwszy sygnał, drugi sygnał.. trzeci sygnał ...
Nie no nie wierzę, kretyn -szeptam do siebie rozłączając się przy okazji.
Chyba będę musiał złożyć mu wizytę. -myślę.
Biorę kurtkę i wychodzę..
***
Przed domem stoi mój nienaruszony motor.
Zakładam kask, wkładam kluczyki i zapalam gaz.. no i odjeżdżam..mając nadzieję że zdąże na czas.
***
Kiedy jestem już przed budynkiem, w którym zamieszkuje Derek, zwalniam.
Zatrzymuje się i schodzę wyłączając silnik i wyciągając kluczyki.
Powoli, pieszo zbliżam się do budowli.
Patrzę w górę.. spoglądając na gwiazdy.
Nagle słyszę trzask.
Jakby coś uderzyło w śmietnik.
Spoglądam w tamtą strone.
Nic.
Pewnie mi się zdaje -myślę.
Odwracam się spowrotem i przedemną ląduje Isaac .
Mam ochotę mu przywalić za brak.. sam nie wiem czego.
Jak leci? -uśmiecha się.
Poważnie.? ,,Leci "?
Szukam Dereka.. to pilne -mamroczę.
Isaac spogląda na mnie z jeszcze szerszym uśmiechem.. a ja nie mam zielonego pojęcia o co mu chodzi.
Hmm.. jest w środku.
Ale jeśli nie chcesz oberwać.. lepiej nie wchodź.- mówi
Spoglądam na niego z uniesionymi brwiami.
Bo?-pytam.
Jest z Breaden.-odpowiada przymykając powieki.
Przewracam oczami.
Myślę że ta sprawa nie może czekać.
-mówię i kieruje się w stronę drzwi .
Tuż obok mnie idzie Isaac.
Chwila..o czym ty mówisz?-nic nie rozumie.
Ponoć w szpitalu jest jakaś dziewczyna.
Moja matka mówi że tylko Derek może jej pomóc.. a przynajmniej tak ją rozumiem..-odpowiadam szybko.
Może powinienem się już tam wybrać i spotkamy się na miejscu.? -proponuje. Przez chwilę rozważam propozycję mojego ,,towarzysza " i w końcu ulegam.
Zgoda, spotkamy się na miejscu -mówię i się roździelamy.
***
Otwieram drzwi od tak zwanego mieszkania Dereka.
No rzeczywiście jest z Breaden.
Ale na odgłos mojego wejścia odskakują od siebie.
Scott co ty tu robisz -pyta mnie i wstaje.
Potrzebuje twojej pomocy.
A raczej dziewczyna.., która może umrzeć. -mówię.
***
(Oczami Melissy )
Scott gdzie jesteś -rozmyślam po raz 5 sprawdzając temperaturę tak młodej dziewczyny.. o ile się nie myle Mii.
Z minuty na minute coraz wyższa.
Chorela -mówię.
Temperatura gwałtownie wzrasta co oznacza że czasu jest coraz mniej.
Widzę jak dziewczyna się wierci.
-**-
(Oczami Mii -w tym samym czasie )
,,Taka jest przepowiednia.. żyjesz żeby odbierać życie innym takim jak ty.
Żyjesz po to.. żeby umrzeć.
Nie ! Kłamiecie!
Dobrze wiesz że Łowca Lupusuw cię znajdzie.. nie uciekniesz "
Nagle czuję że się przebudzam.
***
(2 minuty przed tym -Oczami Isaacka.)
Prędko wchodzę do szpitala i wyszukuje wzrokiem i węchem Melissy.
Po kilku minutach ją znajduję.
Melissa! Co się dzieje. -podchodzę do matki Scotta.
Jest z tobą Derek?! -pyta z nutą nadziei.
Nie ale niedługo się zjawi.
Teraz powiedz mi.. co się dzieję. -prosze.
Kobieta zaprowdza mnie do jakiegoś odseparowanego pokoju od reszty .
Wchodzimy do środka i ona zamyka drzwi.
To ona jest celem jakiegoś łowcy -mówi i odsłania widok na bladą dziewczynę z długimi czarnymi włosami jak smoła.
Co w tym nadzwyczajnego? -pytam
To że jej oczy przy przemianie stają się tęczowe. -mówi.
Z resztą pierwszy raz widze taki ślad po truciźnie.
(Odsłania jej koszulke ukazując ranę z trucizną w środku .)
I rzeczywiście jest inna, inny zapach, inny kolor..
Nagle dziewczyna siada.ciężko dysząc i krzycząc :
On mnie znajdzie !
Patrzę się na Melisse ponieważ nie wiem jak zareagować.
Kiedy mój wzrok i wzrok czarnowłosej krzyżuje się przechodzi mnie dziwny dreszcz.
Dopiero po chwili zdaje sobie sprawę że dziewczyna ma nienaturalnie piękny kolor oczu.
Spokojnie, wszystko będzie dobrze. -uspokaja ją Melissa.
Nic już nie będzie dobrze -szepcze dziewczyna i po chwili łapie się za głowę upadając na poduszki.
Widzę jak jej żyły na rękach stają się wyraźiście czarne.
Gdzie jest Derek -warczy.
A ja zdaję sobie sprawe że sprawa jest poważna.
Ona się przemienia-mówię.
Co?! Nie może! Nie tutaj. -mówi spanikowana Melissa .
Wyjdź, poszukaj Dereka i Scotta, czuję ich zapach, powinni być w szpitalu.
A ja zajmę się nią -mówię i widzę jak czarnowłosa na mnie zerka po chwili zaciskając szczęke i powieki.
Melissa nic nie mówiąc opuszcza pomieszczenie w poszukiwaniu chłopaków.
Okej, no to zaczynamy -mówię.
***
(Oczami Mii )
Po wyjściu Melissy czuję jak puls mi gwałtownie przyśpiesza.
Uspokój się, oddychaj -czuję głos blondyna (Isaacka ) tuż nad swoim uchem.
Aż przechodzi mnie nie planowany dreszcz.
Nie dam rady.
Przemienię się.
Jestem alphą, nie powstrzymam tego -szepcze niemal z płaczem.
Chłopak ucicha, ma się wrażenie że uciekł. Ale kiedy spoglądam wyżej napotykamy na jego wzrok.
Natomiast on patrzy na moje oczy z fascynacją.
Są pięciokolorowe prawda? -uspokajam się troche.
Tak, są piękne -mówi.
Kiwam głową.
Ale to nie usypia mojej przemiany.
Czuje jak kolor oczu pogłębia się.
Żyły stają się czarniejsze i widoczniejsze.
Zdając sobie sprawe że nikt tego nie powstrzyma..patrzę na chłopaka.
Wyjdź. Otwórz okno.-Proszę.
Nie zostawie cię. Zaraz zjawi się Derek i będzie dobrze -mówi.
Nie.. -mówię już z łzami.
Przemiana jest krokiem.. krokiem do śmierci.. w tym przypadku.
Nie mów tak ,wytrzymasz. -mówi i podchodzi do drzwi.
***
(W tym samym czasie-oczami Dereka)
Razem ze Scottem, Stilińskim i Breaden weszliśmy do szpitala.
Nie mam pojęcia co się dzieję, Scott w sumie też nie.
Teraz szukamy jego matki.
Scott! -woła ktoś.
Rozglądamy się w poszukiwaniu znajomego głosu.
Nagle tuż przy nas pojawia się Melissa.
Mamo powiesz nam w końcu co się dzieję? -pyta Scott.
Nie mamy czasu.
Chodźcie, szybko -mówi i idzie tak szybko że ledwo można ją dogonić.
Po chwili zatrzymuję się przed jakimiś drzwiami.
Derek...Ta dziewczyna mówi że tylko ty możesz jej pomóc.
Przechodzi przemianę. -mówi Melissa.
Jaka dziewczyna.? -pytam mając nadzieję że nie leży tam właśnie ona.
Bądź poprostu nie chce jej widzieć.
Ma na imię Mia i ma czarne włosy -mówi.
A ja się spinam ze zdenerwowania ..i tęsknoty oraz troski.
Ktoś na nią poluje.
Jej oczy są pięciokolorowe przy zmianie oczu.
Myślę że dużo przeżyła -mówi
Trucizna ,którą ktoś wbił w jej brzuch jest nienaturalna.-mówi
Mogę ją zobaczyć? -pytam zniecierpliwiony.
Mogę również wejść? Może wytropie jej prześladowcę -mówi Breaden.
Jasne. Rób co musisz -mówi i w tym samym czasie drzwi otwiera Isaack.
Co on tam ulicha robi.
Mamy problem.. -mówi.
Kolejny? Co tym razem? -mówi Melissa.
Powiedziała że przemiana jest krokiem do jej śmierci w tym przypadku. -odpowiedział.
Zejdź mi z drogi -mówię i wchodzę do środka.
Widzę tą samą dziewczyne co kiedyś.
Tyle że na skraju śmierci.
Jest cała blada.
Jej żyły są czarne i widoczne.
A jej włosy jeszcze dłuższe niż kiedyś czarne jak smoła są rozpuszczone i opadają na jej ramiona.
Jej pazury zaczynają się powoli wysuwać.. powoli.
Podchodzę do niej.
Dziewczyna ma opuszczoną głowę w dół.
Ale i tak dostrzegam spadające łzy na pościel.
Spójrz na mnie.. Mia -mówię spokojnie ale tak naprawde gra we mnie w tym momencie tak wiele emocji.
Derek.. -odwraca głowę.
Jesteś tu -szepczę spoglądając mi w oczy.
To naprawde ona. Tyle że jej oczy.. są inne.
Jestem.. i na razie nigdzie się nie wybieram -mówię głaszcząc ją po policzku.. całkowicie zapominając o obecności Breaden*.
***
*Dla wyjaśnienia Breaden to teraźniejsza dziewczyna Dereka.
Jest najemniczką i zostaje wynajęta do odnalezienia lub zabicia jakiejś istoty nadnaturalnej.
*MIA -BYŁA DEREKA.
***
JEŚLI TO CZYTASZ.. SKOMENTUJ!
czwartek, 14 maja 2015
Roździał1-on mi pomoże
Biegłam przez las czując łamiące się podemną gałęzie.
Czułam zachodzące zmiany w kolorze moich oczu..
Biegłam tak szybko jak umiałam słysząc podąrzającego za mną napastnika.. nie potrafiłam określić jego rasy mimo wrodzonego talentu.. ale wiem że jest niedaleko i nie wróży to nic dobrego.
Chcąc nabrać troche powietrza zatrzymałam się opierając o drzewo ..
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam.. Beacon Hills, w świetle niedopełnionego księżyca.
Nareszcie -szepnełam.
Stałam na podniesieniu, kilkanaście metrów nad miastem.. kiedy zamierzałam odepchnąć się od drzewa i ruszyć nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi.
Serce zabiło mi mocniej a tętno podskoczyło.. oznaczało to tylko jedno.. dogonił mnie.
Miałam 2 opcje:
Pierwsza ,ucieczka co niezbyt przyswoiło Alphie..
Natomiast druga jak chyba łatwo się domyśleć.. walka.
Istniała jeszcze opcja,, wezwij pomoc " ale to by raczej nie wypaliło.
Moje rozmyślenia przerwał szorstki głos.. rozpoznałam po tonie że to starszy mężczyzna.
Zaczełam powoli oddychać przyparta do drzewa.
Nie uciekniesz mi.. No już nie chowaj się -powiedział groźnie.
Usłyszałam dźwięk wyciąganej broni.
Czyżby łowca? Nie to niemożliwe.
Usłyszałam oddalone kroki.. wycofał się?
Odczekałam chwile ..i wyszłam za drzewa wpadając wprost na tors mężczyzny.
Złapał mnie nie umożliwiając jakiego kolwiek ruchu.
Jesteś naiwna jeśli myślałaś że zostawiłem cię w spokoju.-wysyczał mi do ucha.
Wściekłość i strach buzowały we mnie.. nie było czasu na myślenie czy odzywki.. teraz liczyła się ucieczka.
Poczułam to.. kolejną zmiane oczu.
Wiedziałem że jesteś " Lupus glow " ale nie miałem pojęcia że takiej rasy -powiedział hamsko się śmiejąc.
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
Jaki Lupus glow do jasnej cholery?! -krzyknełam próbując się wyrwać.
O NIE KOCHANA! Nigdzie nie pójdziesz -zaśmiał się podnosząc mój podbródek.. spojrzał w moje oczy.. no już przemień się -rozkazał.
Chyba kpisz -plunełam mu prosto w twarz.
Pożałujesz swojej decyzji.. zaczoł wyciągać sztylet.. wykorzystując okazje kopnełam go w czuły punk.. rozluźnił uścisk a ja zdąrzyłam oddalić się kilka metrów.. zbiegałam po stoku góry zmierzając w strone ulicy.
Nagle poczułam uścisk na łokciu.
Nie zauważyłam wystającego korzenia, przez co sturlałam się w dół omało nie wpadając pod koła samochodu.
Obraz miałam rozmazany z rany na głowie zaczeła sączyć mi się krew.
Poczułam jak ktoś wbija mi nóż w brzuch..
Zajęczałam z bólu..
Kim jesteś -szepnełam przestraszona.
W krótce się dowiesz -powiedział i odszedł.
Natomiast ja miałam wrażenia jakbym odpływała..
***
Oddycha? -usłyszałam głos pewnej kobiety..
Tak -odpowiedział ktoś.
Czułam że jestem w ruchu.. może nie zupełnie ja ale coś co znajdowało się podemną .
Nie miałam siły..ale jednak uchyliłam powieki.
Melisso, jest przytomna-powiedziała jakaś kobieta.
Jest w ciężkim stanie? -powiedział cicho jakiś mężczyzna.
Póki co stan jest stabilny.. ale gdyby szeryf jej nie przywiózł mogłoby to się skończyć dużo gorzej.
Odwróciłam głowe, ta 2 ludzi rozmawiała w drugiej końcówce sali.
Melisso -krzykneła ponownie kobieta.
Porozmawiamy potem -powiedziała kobieta zwana Melissom i ruszyła w moją strone.
Zostaw nas, musze ją zbadać -powiedziała do jakiejś pielęgniarki. Na co ta skiwneła głową i wyszła.
Jak się nazywasz -spytała.
Mia -odpowiedziałam mrużąc oczy.
Chciałabym obejrzeć twój brzuch, szeryf powiedział że miałaś wbity nóż -powiedziała.
Tak to prawda -odpowiedziałam.
Kobieta odsłoniła moją koszulke.
Trucizna łówców -szepneła po chwili
Dostaje się do organizmu -oznajmiła
Skąd.. -zaczełam ale nagle trucizna przedostała się do dalszej części organizmu, co oznaczało że czas mi się kończył ..zaczeło mi brakować oddechu.
Zamknełam oczu i pochwili otworzyłam.
Twoje oczy -zaczeła.
Derek -szepnełam..
On mi pomoże -dodałam i odpłynełam..
Czułam zachodzące zmiany w kolorze moich oczu..
Biegłam tak szybko jak umiałam słysząc podąrzającego za mną napastnika.. nie potrafiłam określić jego rasy mimo wrodzonego talentu.. ale wiem że jest niedaleko i nie wróży to nic dobrego.
Chcąc nabrać troche powietrza zatrzymałam się opierając o drzewo ..
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam.. Beacon Hills, w świetle niedopełnionego księżyca.
Nareszcie -szepnełam.
Stałam na podniesieniu, kilkanaście metrów nad miastem.. kiedy zamierzałam odepchnąć się od drzewa i ruszyć nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi.
Serce zabiło mi mocniej a tętno podskoczyło.. oznaczało to tylko jedno.. dogonił mnie.
Miałam 2 opcje:
Pierwsza ,ucieczka co niezbyt przyswoiło Alphie..
Natomiast druga jak chyba łatwo się domyśleć.. walka.
Istniała jeszcze opcja,, wezwij pomoc " ale to by raczej nie wypaliło.
Moje rozmyślenia przerwał szorstki głos.. rozpoznałam po tonie że to starszy mężczyzna.
Zaczełam powoli oddychać przyparta do drzewa.
Nie uciekniesz mi.. No już nie chowaj się -powiedział groźnie.
Usłyszałam dźwięk wyciąganej broni.
Czyżby łowca? Nie to niemożliwe.
Usłyszałam oddalone kroki.. wycofał się?
Odczekałam chwile ..i wyszłam za drzewa wpadając wprost na tors mężczyzny.
Złapał mnie nie umożliwiając jakiego kolwiek ruchu.
Jesteś naiwna jeśli myślałaś że zostawiłem cię w spokoju.-wysyczał mi do ucha.
Wściekłość i strach buzowały we mnie.. nie było czasu na myślenie czy odzywki.. teraz liczyła się ucieczka.
Poczułam to.. kolejną zmiane oczu.
Wiedziałem że jesteś " Lupus glow " ale nie miałem pojęcia że takiej rasy -powiedział hamsko się śmiejąc.
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
Jaki Lupus glow do jasnej cholery?! -krzyknełam próbując się wyrwać.
O NIE KOCHANA! Nigdzie nie pójdziesz -zaśmiał się podnosząc mój podbródek.. spojrzał w moje oczy.. no już przemień się -rozkazał.
Chyba kpisz -plunełam mu prosto w twarz.
Pożałujesz swojej decyzji.. zaczoł wyciągać sztylet.. wykorzystując okazje kopnełam go w czuły punk.. rozluźnił uścisk a ja zdąrzyłam oddalić się kilka metrów.. zbiegałam po stoku góry zmierzając w strone ulicy.
Nagle poczułam uścisk na łokciu.
Nie zauważyłam wystającego korzenia, przez co sturlałam się w dół omało nie wpadając pod koła samochodu.
Obraz miałam rozmazany z rany na głowie zaczeła sączyć mi się krew.
Poczułam jak ktoś wbija mi nóż w brzuch..
Zajęczałam z bólu..
Kim jesteś -szepnełam przestraszona.
W krótce się dowiesz -powiedział i odszedł.
Natomiast ja miałam wrażenia jakbym odpływała..
***
Oddycha? -usłyszałam głos pewnej kobiety..
Tak -odpowiedział ktoś.
Czułam że jestem w ruchu.. może nie zupełnie ja ale coś co znajdowało się podemną .
Nie miałam siły..ale jednak uchyliłam powieki.
Melisso, jest przytomna-powiedziała jakaś kobieta.
Jest w ciężkim stanie? -powiedział cicho jakiś mężczyzna.
Póki co stan jest stabilny.. ale gdyby szeryf jej nie przywiózł mogłoby to się skończyć dużo gorzej.
Odwróciłam głowe, ta 2 ludzi rozmawiała w drugiej końcówce sali.
Melisso -krzykneła ponownie kobieta.
Porozmawiamy potem -powiedziała kobieta zwana Melissom i ruszyła w moją strone.
Zostaw nas, musze ją zbadać -powiedziała do jakiejś pielęgniarki. Na co ta skiwneła głową i wyszła.
Jak się nazywasz -spytała.
Mia -odpowiedziałam mrużąc oczy.
Chciałabym obejrzeć twój brzuch, szeryf powiedział że miałaś wbity nóż -powiedziała.
Tak to prawda -odpowiedziałam.
Kobieta odsłoniła moją koszulke.
Trucizna łówców -szepneła po chwili
Dostaje się do organizmu -oznajmiła
Skąd.. -zaczełam ale nagle trucizna przedostała się do dalszej części organizmu, co oznaczało że czas mi się kończył ..zaczeło mi brakować oddechu.
Zamknełam oczu i pochwili otworzyłam.
Twoje oczy -zaczeła.
Derek -szepnełam..
On mi pomoże -dodałam i odpłynełam..
niedziela, 10 maja 2015
Prolog
Moje życie zawsze dawało mi w kość.
Od dziecka starałam się żyć ze świadomością że jestem inna niż każdy normalny człowiek.
Od zawsze widziałam w ludziach to czego nie mam ja.
Nazywam się Mia (czyt.Mija ) Louis (czyt. Luiz ) sparkle.
Od urodzenia płyneła we mnie krew wilkokrwistych, krew moich przodków.. ale kiedy w wieku szesnastu lat zabiłam niewinnego moje oczy stały się błękitne podczas przemiany .
Jednak rok temu zostałam Alphą.. przywódcą stada.
Ale to był początek.. początek prawdy a koniec kłamst, które ciągneły się wokół moich bliskich w stosunku do mnie. Moje oczy zmieniały kolory nie tylko na błękit czy wyrazisty czerwony ale na fioletowy czy zielony.
Kim tak naprawde jestem? I kim tak naprawde byłam czy będe? Jakiego koloru są moje oczy i co oznacza ich kolor.
To jedynie cząstka mojej historii
**
Moje imię to Mia. Mam 19 lat . 2 lata temu wyjechałam.. zostawiłam kogoś kogo kochałam, kogoś komu ufałam.
Teraz wracam aby poprosić go o pomoc..
**
Opowieść o przyjaźni, lojalnośći, rozsterkach miłosnych .
Dziś Los Angeles jutro Beacon Hills.
Poznajcie Mije i jej życie.. życie związane z sercem Dereka..
Od dziecka starałam się żyć ze świadomością że jestem inna niż każdy normalny człowiek.
Od zawsze widziałam w ludziach to czego nie mam ja.
Nazywam się Mia (czyt.Mija ) Louis (czyt. Luiz ) sparkle.
Od urodzenia płyneła we mnie krew wilkokrwistych, krew moich przodków.. ale kiedy w wieku szesnastu lat zabiłam niewinnego moje oczy stały się błękitne podczas przemiany .
Jednak rok temu zostałam Alphą.. przywódcą stada.
Ale to był początek.. początek prawdy a koniec kłamst, które ciągneły się wokół moich bliskich w stosunku do mnie. Moje oczy zmieniały kolory nie tylko na błękit czy wyrazisty czerwony ale na fioletowy czy zielony.
Kim tak naprawde jestem? I kim tak naprawde byłam czy będe? Jakiego koloru są moje oczy i co oznacza ich kolor.
To jedynie cząstka mojej historii
**
Moje imię to Mia. Mam 19 lat . 2 lata temu wyjechałam.. zostawiłam kogoś kogo kochałam, kogoś komu ufałam.
Teraz wracam aby poprosić go o pomoc..
**
Opowieść o przyjaźni, lojalnośći, rozsterkach miłosnych .
Dziś Los Angeles jutro Beacon Hills.
Poznajcie Mije i jej życie.. życie związane z sercem Dereka..
wtorek, 5 maja 2015
Cześć!
Może tak na początek ..jest to drugi blog prowadzony przezemnie.
Nie jestem świetną pisarką oraz pisze na telefonie więc może się pojawić sporo błędów.
Resztę informacji podam w następnej notce.
Nie jestem świetną pisarką oraz pisze na telefonie więc może się pojawić sporo błędów.
Resztę informacji podam w następnej notce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)