Biegłam przez las czując łamiące się podemną gałęzie.
Czułam zachodzące zmiany w kolorze moich oczu..
Biegłam tak szybko jak umiałam słysząc podąrzającego za mną napastnika.. nie potrafiłam określić jego rasy mimo wrodzonego talentu.. ale wiem że jest niedaleko i nie wróży to nic dobrego.
Chcąc nabrać troche powietrza zatrzymałam się opierając o drzewo ..
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam.. Beacon Hills, w świetle niedopełnionego księżyca.
Nareszcie -szepnełam.
Stałam na podniesieniu, kilkanaście metrów nad miastem.. kiedy zamierzałam odepchnąć się od drzewa i ruszyć nagle usłyszałam trzask łamanej gałęzi.
Serce zabiło mi mocniej a tętno podskoczyło.. oznaczało to tylko jedno.. dogonił mnie.
Miałam 2 opcje:
Pierwsza ,ucieczka co niezbyt przyswoiło Alphie..
Natomiast druga jak chyba łatwo się domyśleć.. walka.
Istniała jeszcze opcja,, wezwij pomoc " ale to by raczej nie wypaliło.
Moje rozmyślenia przerwał szorstki głos.. rozpoznałam po tonie że to starszy mężczyzna.
Zaczełam powoli oddychać przyparta do drzewa.
Nie uciekniesz mi.. No już nie chowaj się -powiedział groźnie.
Usłyszałam dźwięk wyciąganej broni.
Czyżby łowca? Nie to niemożliwe.
Usłyszałam oddalone kroki.. wycofał się?
Odczekałam chwile ..i wyszłam za drzewa wpadając wprost na tors mężczyzny.
Złapał mnie nie umożliwiając jakiego kolwiek ruchu.
Jesteś naiwna jeśli myślałaś że zostawiłem cię w spokoju.-wysyczał mi do ucha.
Wściekłość i strach buzowały we mnie.. nie było czasu na myślenie czy odzywki.. teraz liczyła się ucieczka.
Poczułam to.. kolejną zmiane oczu.
Wiedziałem że jesteś " Lupus glow " ale nie miałem pojęcia że takiej rasy -powiedział hamsko się śmiejąc.
Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
Jaki Lupus glow do jasnej cholery?! -krzyknełam próbując się wyrwać.
O NIE KOCHANA! Nigdzie nie pójdziesz -zaśmiał się podnosząc mój podbródek.. spojrzał w moje oczy.. no już przemień się -rozkazał.
Chyba kpisz -plunełam mu prosto w twarz.
Pożałujesz swojej decyzji.. zaczoł wyciągać sztylet.. wykorzystując okazje kopnełam go w czuły punk.. rozluźnił uścisk a ja zdąrzyłam oddalić się kilka metrów.. zbiegałam po stoku góry zmierzając w strone ulicy.
Nagle poczułam uścisk na łokciu.
Nie zauważyłam wystającego korzenia, przez co sturlałam się w dół omało nie wpadając pod koła samochodu.
Obraz miałam rozmazany z rany na głowie zaczeła sączyć mi się krew.
Poczułam jak ktoś wbija mi nóż w brzuch..
Zajęczałam z bólu..
Kim jesteś -szepnełam przestraszona.
W krótce się dowiesz -powiedział i odszedł.
Natomiast ja miałam wrażenia jakbym odpływała..
***
Oddycha? -usłyszałam głos pewnej kobiety..
Tak -odpowiedział ktoś.
Czułam że jestem w ruchu.. może nie zupełnie ja ale coś co znajdowało się podemną .
Nie miałam siły..ale jednak uchyliłam powieki.
Melisso, jest przytomna-powiedziała jakaś kobieta.
Jest w ciężkim stanie? -powiedział cicho jakiś mężczyzna.
Póki co stan jest stabilny.. ale gdyby szeryf jej nie przywiózł mogłoby to się skończyć dużo gorzej.
Odwróciłam głowe, ta 2 ludzi rozmawiała w drugiej końcówce sali.
Melisso -krzykneła ponownie kobieta.
Porozmawiamy potem -powiedziała kobieta zwana Melissom i ruszyła w moją strone.
Zostaw nas, musze ją zbadać -powiedziała do jakiejś pielęgniarki. Na co ta skiwneła głową i wyszła.
Jak się nazywasz -spytała.
Mia -odpowiedziałam mrużąc oczy.
Chciałabym obejrzeć twój brzuch, szeryf powiedział że miałaś wbity nóż -powiedziała.
Tak to prawda -odpowiedziałam.
Kobieta odsłoniła moją koszulke.
Trucizna łówców -szepneła po chwili
Dostaje się do organizmu -oznajmiła
Skąd.. -zaczełam ale nagle trucizna przedostała się do dalszej części organizmu, co oznaczało że czas mi się kończył ..zaczeło mi brakować oddechu.
Zamknełam oczu i pochwili otworzyłam.
Twoje oczy -zaczeła.
Derek -szepnełam..
On mi pomoże -dodałam i odpłynełam..
czwartek, 14 maja 2015
niedziela, 10 maja 2015
Prolog
Moje życie zawsze dawało mi w kość.
Od dziecka starałam się żyć ze świadomością że jestem inna niż każdy normalny człowiek.
Od zawsze widziałam w ludziach to czego nie mam ja.
Nazywam się Mia (czyt.Mija ) Louis (czyt. Luiz ) sparkle.
Od urodzenia płyneła we mnie krew wilkokrwistych, krew moich przodków.. ale kiedy w wieku szesnastu lat zabiłam niewinnego moje oczy stały się błękitne podczas przemiany .
Jednak rok temu zostałam Alphą.. przywódcą stada.
Ale to był początek.. początek prawdy a koniec kłamst, które ciągneły się wokół moich bliskich w stosunku do mnie. Moje oczy zmieniały kolory nie tylko na błękit czy wyrazisty czerwony ale na fioletowy czy zielony.
Kim tak naprawde jestem? I kim tak naprawde byłam czy będe? Jakiego koloru są moje oczy i co oznacza ich kolor.
To jedynie cząstka mojej historii
**
Moje imię to Mia. Mam 19 lat . 2 lata temu wyjechałam.. zostawiłam kogoś kogo kochałam, kogoś komu ufałam.
Teraz wracam aby poprosić go o pomoc..
**
Opowieść o przyjaźni, lojalnośći, rozsterkach miłosnych .
Dziś Los Angeles jutro Beacon Hills.
Poznajcie Mije i jej życie.. życie związane z sercem Dereka..
Od dziecka starałam się żyć ze świadomością że jestem inna niż każdy normalny człowiek.
Od zawsze widziałam w ludziach to czego nie mam ja.
Nazywam się Mia (czyt.Mija ) Louis (czyt. Luiz ) sparkle.
Od urodzenia płyneła we mnie krew wilkokrwistych, krew moich przodków.. ale kiedy w wieku szesnastu lat zabiłam niewinnego moje oczy stały się błękitne podczas przemiany .
Jednak rok temu zostałam Alphą.. przywódcą stada.
Ale to był początek.. początek prawdy a koniec kłamst, które ciągneły się wokół moich bliskich w stosunku do mnie. Moje oczy zmieniały kolory nie tylko na błękit czy wyrazisty czerwony ale na fioletowy czy zielony.
Kim tak naprawde jestem? I kim tak naprawde byłam czy będe? Jakiego koloru są moje oczy i co oznacza ich kolor.
To jedynie cząstka mojej historii
**
Moje imię to Mia. Mam 19 lat . 2 lata temu wyjechałam.. zostawiłam kogoś kogo kochałam, kogoś komu ufałam.
Teraz wracam aby poprosić go o pomoc..
**
Opowieść o przyjaźni, lojalnośći, rozsterkach miłosnych .
Dziś Los Angeles jutro Beacon Hills.
Poznajcie Mije i jej życie.. życie związane z sercem Dereka..
wtorek, 5 maja 2015
Cześć!
Może tak na początek ..jest to drugi blog prowadzony przezemnie.
Nie jestem świetną pisarką oraz pisze na telefonie więc może się pojawić sporo błędów.
Resztę informacji podam w następnej notce.
Nie jestem świetną pisarką oraz pisze na telefonie więc może się pojawić sporo błędów.
Resztę informacji podam w następnej notce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)